Witam po dłuuugiej przerwie.
A zarazem żegnam. Tak, to definitywny koniec bloga Industrial Diseases. Tak, bloga, ale nie opowiadania.
Postanowiłam zmierzyć się z prawdziwym pisarstwem. Włożyłam w Inda wiele serca. Tak wiele, że chciałabym spróbować go dokończyć i wydać jako pełnoprawną książkę. Z (prawie) tymi samymi bohaterami i historią, lecz oczywiście bez cudzych naleciałości. Dlatego teraz przefiltruję opowiadanie, usunę z niego całe Arcanum oraz inne zapożyczenia, a potem pociągnę historię morderstw aż do samego końca.
Dziękuję tym wszystkich, którzy czytali moje dziełko i mnie wspierali. Nie martwcie się, jeszcze o Reyu, Lilian i Siegfriedzie usłyszycie! Przyślę wam egzemplarze autorskie ;D
A tymczasem życzcie mi szczęścia i przede wszystkim pracowitości, bo tego to u mnie najmniej. Kopniak w tyłek na rozpęd od czasu do czasu również byłby przydatny :]
Pozdrawiam serdecznie i do przeczytania!
Toddziak
Nastrój:
tagi:
Obrazki, przerobione przez Juliet i Tosia, pierwotnie z googla.
Nie pytać, bo nie pamiętam.